Nauczyciel jest zobowiązany wykonać swoją pracę jak najlepiej, ponieważ najczęściej to właśnie od pedagoga zależy jaki start w życiu będą mieli jego uczniowie – przekonuje nas Sławomir Olenkowicz. O tym po co się zmienia szkoła, uczniowie i nauczyciele – rozmawiamy ze Sławomirem Olenkowiczem, nauczycielem fizyki ze Szkoły Podstawowej im. Czesława Miłosza w rejonie wileńskim oraz Gimnazjum w Zujunach.

Filiżanka kawy, jeszcze jedna filiżanka, tak dzień pracy rozpoczyna nasz rozmówca, tak swój dzień rozpoczyna wiele nauczycieli na Wileńszczyźnie i na całym świecie. Czasami kawa jest pita na szybko, tylko by nie utknąć w korkach na drogach, czasami powoli, rozkoszując się smakiem, czasami nie jest to kawa, ale herbata. Rytuał niezmiennie się powtarza. Sławomir jest jednym z tych nauczycieli, którzy codziennie niczym pracowite mrówki idą do szkoły, żeby przekazać wiedzę swoim uczniom, jednym z wielu, o wysiłkach, których wiedzą tylko uczniowie i ich rodzice, jednym z wielu, którzy na zawsze połączyli na dobre i na złe swój los ze szkołą.

Rozmówca „Kuriera Wileńskiego” jest nauczycielem z ponad dwudziestoletnim stażem pedagogicznym, mimo że wielu pedagogów mówi, że wcześniej czy później przychodzi im się mierzyć z wypaleniem, Sławomir twierdzi, że mimo tych wszystkich lat – praca w szkole nadal wydaje mu się ekscytująca. Przez te lata zmieniła się Litwa, zmienili się też jej mieszkańcy, zmieniła się również szkoła. Gdy rozpoczynał pracę, rząd Litwy negocjował wstąpienie do Unii Europejskiej i NATO, wszyscy mieszkańcy kraju mogli tylko marzyć o otwartych granicach, szkoły borykały się z sowiecką spuścizną i sowieckim systemem nauki i wychowania uczniów.

„Wiem, że często wydaje się nam, że zmiany postępują powoli, ale tak naprawdę są ogromne, szczególnie w szkolnictwie. Pierwsza szkoła, w której rozpocząłem pracę jako świeżo upieczony nauczyciel, była w rejonie wileńskim, którą od granicy z Białorusią dzieli 14 kilometrów, najbardziej rzucało się w oczy, że była ogrzewana przy pomocy pieców kaflowych, nie było komputerów. Ba! O, tym, że będziemy mieli komputery, że każdy z nich będzie mógł skorzystać – wtedy nawet bałbym się marzyć. Brak sprzętu, brak gadżetów, w nadmiarze mieliśmy tylko kredę i tablicę do dyspozycji”, – wspomina Sławomir Olenkowicz. Teraz sytuacja jest inna, sprzęt jest, ale wcale to nie znaczy, że nauczyciele mają mniej pracy, wydaje mu się, że wręcz przeciwnie. Brak informacji, zastąpił jej nadmiar, trzeba nie lada wysiłku, aby pieczołowicie dobrać fakt po fakcie i dodać do materiału lekcji.

„Nadmiar informacji oznacza, że nauczyciele też muszą, nawet jeżeli nie chcą, non-stop się dokształcać. Po pierwsze, aby nie zgubić kontaktu z uczniami, a po drugie, aby po prostu wiedzieć, czy nie zaszły zmiany w tym bagażu wiedzy, co muszą przekazać uczniom, no i po trzecie, aby było łatwiej nawiązać kontakt z młodzieżą”, – dodaje Olenkowicz. Zdaniem nauczyciela tym, co jednocześnie coraz bardziej oddziela i jednocześnie łączy i młodzież i ich pedagogów – są to gadżety. „Nieprawda, że uczniowie ignorują nauczycieli, bo wolą czatować, nawet na lekcjach poprzez telefony komórkowe, jednak musimy się już pogodzić z tym, że telefony komórkowe i media społecznościowe stanowią część naszego życia, czasami nawet go dopełniają, czasami nawet zmieniają go nie do poznania”, – tłumaczy Olenkowicz. W konsekwencji niegdyś pełne szumu i hałasu podczas przerw pomiędzy lekcjami korytarze szkoły są coraz cichsze. Telefon komórkowy, media społecznościowe i wiadomości, to są realia w jakich toczy się życie współczesnych uczniów i chcąc nie chcą nauczycieli, jeżeli ostatni chcą dotrzeć do młodzieży. „Żeby dotrzeć z przekazem, z wiedzą do uczniów, trzeba to zaprezentować ciekawie. A, wtedy zmienia się wszystko. Dzieci podczas lekcji dwoją się i troją, pracują ze wszystkich sił. Nauczyciel nudziarz z obecną młodzieżą ma bardzo i bardzo niełatwo”, – mówi nam Olenkowicz. W najgorszym wypadku, jak tłumaczy nam nasz rozmówca, może się skończyć na tym, że taki pedagog zostanie kompletnie zignorowany, a z lekcji będą nici. Niezbędną cechą, jaką musi posiadać współczesny nauczyciel, która ma mu pomóc nie tylko nawiązać kontakt z młodzieżą jest empatia i wrażliwość.      
Nasz rozmówca szczególną uwagę zwraca też na to, że szkoła, mimo że zmienia się na przestrzeni lat, od zawsze skupia się na tym, że nauczyciel ma obowiązek uczenia, a obowiązkiem ucznia jest nauka. Tu akurat nic a nic się nie zmieniło, co najmniej od czasów Średniowiecza”, – dodaje Olenkowicz. Gdy któraś ze stron zapomina o tych obowiązkach, może zgrzytnąć w procesie nauczania. Współcześni rodzice często zapominają, że pedagog robi swoje – uczy, ale wiele zależy też również od ucznia. „Motywacja – w tym słowie kryje się wszystko. Jedni uczniowie mówią, że swoją przyszłość wiążą z wyższymi uczelniami, inni przekonują, że do szczęścia wystarczy im ukończyć zawodówkę, znaleźć pracę na budowie czy w warsztacie samochodowym i już będą zgarniać kasę. Moim zdaniem, mimo że każdy ma swoją drogę, nauczyciel musi wytłumaczyć, że bez wiedzy nawet na budowie nie da się pracować, nie wspominając oczywiście o zarabianiu pieniędzy”, – zaznacza Olenkowicz. Naszą rozmowę kończę pytaniem o wyzwaniach, z jakimi się mierzy szkoła i nauczyciele. „Przede wszystkim to zdalne nauczanie, i to nawet nie ze względu technicznego, ale socjalnego. Praca na odległość, mocno nadweręża więzi społeczne jak pomiędzy nauczycielem i jego uczniami, tak też pomiędzy samymi uczniami”, – podsumowuje Olenkowicz.

Fot. archiwum rodzinne Sławomira Olenkowicza

Projekt został sfinansowany przez Departament Mniejszości Narodowych przy Rządzie Republiki Litewskiej

Leave a Reply