Gwara podlaska jest od lat spychana na margines i krytykowana, nierzadko … wyśmiewana. Całe pokolenie przestało jej używać, zwłaszcza gdy na fali emigracji przełomu lat 60/70-ch XX wieku zamieszkało w mieście. Skutkiem ubocznym masowego awansu społecznego chłopów, gwara podlaskiej wsi stała się symbolem zacofania i obiektem drwin. W czasie gdy Kaszubi, Ślązacy czy Górale Podhalańscy tworzyli słowniki, pielęgnowali swój język i dumnie go używali…gwara podlaska znikała niemal z dnia na dzień. Była używana prawie wyłącznie przez ludzi starszych i tych którzy pozostali na wsi,  jeżeli w mieście to na pewno za zamkniętymi drzwiami domostw. Z oryginałem publikacji można zapoznać się na portalu BiałystokSubiektywnie.

bialystok-subiektywnie-blog-o-podlasiu-gwara-podlaska-10
Mieszkanka wsi Soce pięknie mówi po swojemu…

W ostatnim czasie wśród mieszkańców Podlasia (choć nie tylko), obserwujemy gwałtowny wzrost zainteresowania własnymi korzeniami. Zaczynamy doceniać wysiłek poprzednich pokoleń oraz ich niepowtarzalny folklor. Podlaska gwara stała się obiektem badań, doczekała się strony internetowej oraz prężnie działającego profilu na Facebooku. My także wpisujemy się w ten genealogiczny trend i z dumą przedstawiamy kolejnego partnera bloga. Jest nim Mateusz Styrczula – człowiek, który urodził się w Warszawie, ba! z zamiłowania jest varsavianistą – jednak przedmiotem swoich badań uczynił naszą, podlaską gwarę. Mało tego … biegle nią włada! Mateusz został uznany przez lokalsów za osobę bezstronną a tym samym stał się prawdziwym autorytetem w dziedzinie „swojej mowy”. Chcielibyśmy serdecznie podziękować panu Mateuszowi za poniższy artykuł. Powstał on specjalnie na potrzeby czytelników bloga Białystok subiektywnie. W sposób niezwykle przejrzysty dowodzi skąd się wzięła i jak ewoluowała podlaska gwara. Każdy kto przeczyta ten tekst zrozumie jak krzywdzące i nieuzasadnione było porzucenie i poniżanie tego języka. Pielęgnujmy „swoją” i nie wstydźmy się jej!

bialystok-subiektywnie-blog-o-podlasiu-gwara-podlaska-14
Mieszkańcy podlaskiej wsi. fot. Mateusz Styrczula

O gwarach wschodniosłowiańskich na Podlasiu

Żyjemy w czasach które przynoszą nieuchronne odchodzenie małych, lokalnych wspólnot i ich spuścizny. Wymóg nowoczesności to mobilność, to szybka komunikacja z całym światem, to adaptowanie się do realiów globalnej wioski i oczywiście niezbędna znajomość angielskiego. W takim świecie nie ma miejsca na zakorzenienie i przetrwanie wszystkich jego wytworów z wielowiekową historią. Tak też na naszych oczach umierają „nieprzydatne” języki. Nie tylko w dalekiej Amazonii, czy Afryce, ale tuż obok nas. Od małego słyszymy w szkołach by mówić poprawnie, zgodnie z jednym przyjętym wariantem. Ta fakt – trzeba umieć mówić ładnie, używając bogatego i zgodnego z zasadami polszczyzny słownictwa, ale czy przy okazji nie zrobiono w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat językowej czystki?

bialystok-subiektywnie-blog-o-podlasiu-kraina-otwartych-okiennic-4
Kraina Otwartych Okiennic

Bogactwo gwar jakimi posługiwali się ludzie od Helu po Tatry zepchnięto już niemal wyłącznie w świat cepelii, muzeów i wąskiego grona badaczy. Kiedyś Rzeczpospolita rozmawiała jednak przeróżnymi językami, a są miejsca gdzie na przekór wszystkiemu rozmawia nimi i dziś. Obecne pogranicze polsko-białoruskie to fascynujący zakątek. Zachwyty nad przyrodą, gościnnością mieszkańców, czy smacznym jedzeniem przechodzą niejednokrotnie w zdziwienie gdy przybysz z zewnątrz zetknie się z językiem tych stron. Cóż to takiego? Po jakiemu to? To chyba nie polski? Zakłopotani mieszkańcy przywykli już odpowiadać w takich momentach: „to po naszemu”, „po prostu” albo „po swojemu”. Nazwa ta mówi tyle co nic, więc warto rzeczy przyjrzeć się nieco bliżej.

Gwara podlaska – zasięg i nazwy

Tradycyjna podlaska chałupa

Przede wszystkim należy zaznaczyć, iż obszar gwar wschodniosłowiańskich, które różnie nazywają sami ich użytkownicy ciągnie się wzdłuż polsko-białoruskiej granicy od wsi leżących na południu powiatu augustowskiego w woj. podlaskim, aż po wsie leżące w powiecie hrubieszowskim czy bialskopodlaskim w woj. lubelskim. Na północy gwary te nazywa się raczej „językiem prostym”, w okolicy Hajnówki, czy Bielska Podlaskiego „naszym”, „swoim”, zaś na płn. woj. lubelskiego „chachłackim”. Oznacza to też, że najdalszych użytkowników języka prostego z północnych krańców jego występowania dzieli od tych z południa ok. 200 km. Stąd też trzeba podkreślić, że nie istnieje jeden język prosty/swój. Istnieją zespoły gwar różniące się od siebie na tyle, iż mieszkańcy wsi oddalonych o paręnaście kilometrów są w stanie ustalić po wypowiedzeniu jednego zdania czy przybysz pochodzi z ich wsi, czy też innej. Przez wieki rodziło to też ciekawe sytuacje. Zdarzało się, że córka czy syn odzywając się do ojca potrafili na moment przejść na dużo twardszą gwarę z południa z jakiego pochodził on, by po chwili zwracając się do matki dostosować się do zdecydowanie miękkiej, rodzinnej gwary jej rodzinnych stron.

bialystok-subiektywnie-blog-o-podlasiu-gwara-podlaska-6
Święty kąt

Gwara podlaska – skąd się właściwie wzięła?

Skąd wziął się zatem język prosty i dlaczego nawet niewprawne ucho od razu zauważy oczywistą różnicę z językiem polskim? Język ten przyszedł na dzisiejsze pogranicze polsko-białoruskie wraz z dawnymi falami osadniczymi na tych ziemiach. Dzisiejsza północna Lubelszczyzna i Podlasie w średniowieczu były poddane osiedlaniu się chłopstwa z dwóch kierunków. Z zachodu zasiedlali je polskojęzyczni mieszkańcy Mazur i Mazowsza, zaś ze wschodu było to osadnictwo ruskie (rusińskie) z Wołynia i Grodzieńszczyzny. Polacy byli prowadzeni do pracy na roli czy do wycinki drzew przez swoich panów, zaś Rusini przez ruskich książąt i bojarów. Zdarzało się, że pewne miejscowości w wojennych pożogach, czy rozlicznych kataklizmach wyludniały się, czy były zasiedlane parę razy dzięki czemu przechodziły z rąk do rąk. Od XVI wieku możemy jednak mówić o ustaleniu się pewnych jasnych granic, które istnieją w niemal niezmienionym kształcie po dziś dzień bez względu na przynależność państwową.

bialystok-subiektywnie-blog-o-podlasiu-gwara-podlaska-11
Tradycyjna zabudowa ulicówki – domy stoją szczytem do ulicy

Gwara podlaska i jej różne warianty

Jeżeli poprowadzimy od Białegostoku linię prowadzącą przez Suraż, Boćki, aż do Drohiczyna to zobaczymy zachodnią granicę zwartego osadnictwa ruskiego od wieku XVI po dziś dzień, a co za tym idzie również gwar. Zróżnicowanie gwar wschodniosłowiańskich wynika dokładnie z takich samych przyczyn jak zróżnicowanie gwar góralskich czy śląskich. Przejścia między różnymi ich wariantami nigdy nie odbywają się jak za pociągnięciem noża. Zawsze między jedną a drugą grupą wsi musi leżeć strefa przejściowa, która stanowi wprowadzenie do czekającej nas zmiany. To ludzie sami, nieświadomie kształtowali swój codzienny język na skutek stykania się ze swoimi sąsiadami. Na temat wariantów prostej mowy i związanymi z tym różnic powstawały nawet powiedzenia miejscowych. Poniższe, pochodzące z okolic Michałowa mówi o tym jak różnią się słowa „on”, „ona” za i przed rzeką Narew: Nie pajdu za reczku zamuż – tam druhaja starana, bo u nas haworać „jon” , „jana”, a u ich haworat „wuon”, „wona” (Nie pójdę za rzeczkę za maż – tam inny świat, bo u nas mówią „jon”, „jana” a u nich mówią „wuon”, „wona”).

bialystok-subiektywnie-blog-o-podlasiu-gwara-podlaska-2
Podlaska wieś. Fot. Mateusz Styrczula

Język prosty istniał setki lat przed pojawianiem się słupków granicznych

To jednak nie odległość jakiejś wsi od drugiej wpływała na samo jądro gwary lecz to skąd przybyli na Podlasie pierwsi jej użytkownicy. Tam gdzie wraz z ludźmi dotarła mowa miękka przyniesiona z terenów dzisiejszej środkowej i północnej Białorusi tam dana gwara kształtowała się mniej lub bardziej na jej pniu i jej unikalnym słownictwie. Tam zaś gdzie dotarło osadnictwo z białoruskiego i ukraińskiego Polesia oraz Wołynia wraz ze słownictwem odrębnym tam żyje ono po dziś.

bialystok-subiektywnie-blog-o-podlasiu-gwara-podlaska-3
Trześcianka – na granicy osadnictwa

Granica między osadnictwem północnym i południowym (nazwijmy je tu umownie „białoruskim” i „ukraińskim”) przebiega dziś w Puszczy Białowieskiej oraz parę kilometrów na północ od rzeki Narew. Stąd np. wsie pod Gródkiem nazywały ziemniaki „bulba”, a wsie takie jak Soce, Trześcianka, czy Puchły „kartopli”. Dzisiejszy zachód województwa podlaskiego i lubelskiego nie używa gwar wschodniosłowiańskich ponieważ został zasiedlony wyłącznie przez Polaków (Mazurów), podczas gdy krańce wschodnie zamieszkali potomkowie Rusinów, a przez Polaków zostały zasiedlone wyłącznie wyspowo (wsie osoczników leśnych, pańskie dwory i ich służba, administracja polska w międzywojniu). W niektórych wschodnich gminach polskie osadnictwo nie pojawiło się aż do wieku XX w ogóle. Myśląc o języku prostym musimy jednak zapomnieć o czymś takim jak dzisiejsza granica państwa. Język prosty istniał setki lat przed pojawianiem się słupków granicznych w Puszczy Białowieskiej czy kordonu na Bugu. Mimo tego, że dziś mieszkańców Grodna na Białorusi, czy Michałowa na Podlasiu rozdziela już 70 lat rozłąki to dalej starsi ludzie po obu jej stronach nazywają swój język „prostym” czy „tutejszym” bez względu na to do jakiej narodowości poczuwają się ich wnuki.

bialystok-subiektywnie-blog-o-podlasiu-cerkiew-puchly-6
W cerkwi. Fot. Tadeusz Doroszko

Czy gwara jest językiem Słowian?

Co wyróżnia gwary wschodniosłowiańskie od polszczyzny? Bardzo często przy rozmowie o charakterze tych gwar można usłyszeć epitety jakich używają jego przeciwnicy: kacapski, ruski, zepsuty polski, pseudo-rosyjski. To wszystko jednak nieprawda. Teza o związku języka prostego z rosyjskim jest zarówno bez podstaw historycznych jak i lingwistycznych gdyż język mieszkańców wschodniego Podlasia i płn.-wsch. Lubelszczyzny jest dużo starszy zarówno niż literacki rosyjski jak i polska, poniekąd uzasadniona historycznie niechęć do Rosji. Mowa prosta z językowego punktu widzenia to gwary które można przyporządkować albo do dzisiejszego języka białoruskiego, albo ukraińskiego (w wielu miejscach przyjmuje cechy przejściowe między nimi). Problem w tym, że pojawiły się nim ktokolwiek pomyślał o czymś takim jak narodowość i język narodowy w ogóle. Nie do obrony jest natomiast argument, że mowa tu o gwarach języka polskiego bo zarówno pod względem akcentacji, słownictwa i gramatyki czy też używanych dźwięków (dyftongi, głuche „h” itp.) przynależą one do grupy języków wschodniosłowiańskich.

Podlaska wieś. Lata 50. XX wieku

Aby unaocznić te oczywiste różnice można posłużyć się przykładowym zdaniem, które wybrzmi we wszystkich, głównych odmianach języka prostego (swojego, chachłackiego).

Teraz już mało zostało tych naszych, którzy umieją mówić po prostu.

Cipier uże mała zastałoso hetych naszych, katory umiejuć hawaryci pa prostu

(powiat sokólski, woj. podlaskie)

Cieper uże mało zostałosia hetych naszych, kotory umiejut’ howoryci po prostu

(powiat białostocki, woj. podlaskie)

Teper uże mało zostałosia siêtych naszych, kotory umiêjut howoryti po swojomu

(pow. bielskopodlaski, woj. podlaskie)

Tepir wże mało zostałosia tych naszych, kotory wmijut howoryty po swojomu

(pow. bialskopodlaski, woj. lubelskie)

Dla porównania zapiszmy to samo zdanie po białorusku i po ukraińsku w transkrypcji alfabetem łacińskim:

Ciapier užo mała zastałasia hetych naszych, katory umiejuć havaryć pa prostamu (białoruski)

Teper wže mało zostałosia cich naszych, kotory wmijut howoryty po swojomu (ukraiński)

Czy zatem ludzi używających powyższych gwar należy od razu klasyfikować jako Białorusinów i Ukraińców wedle podobieństwa do języków literackich? Oni sami mają z tym problem, a robić to za kogoś to rzecz daremna. Daremna również dlatego, że nie zawsze język musi iść w parze z narodowością. Irlandczycy nie mówią po irlandzku od stulecia, a jednak są dumnym narodem. W ochotniczych batalionach walczących na wschodzie Ukrainy z siłami prorosyjskimi są tysiące rosyjskojęzycznych Ukraińców – tu również język nie stanowi o wyznawanych ideach, a co dopiero o narodowości.

Bialystok-subiektywnie-blog-o-podlasiu-Soce (14)
Na skraju wsi Soce. Fot. Tadeusz Doroszko

Język bez przyszłości?

Ponieważ ludzi mówiących dziś po prostu jest względnie mało, a w skali Polski są niemal niezauważalni toteż już od dziesiątek lat gwary ulegają polonizacji. Jak nazywa się rower po prostu? Rower. A komputer? Komputer. Nie mogłyby się nazywać inaczej bo też język prosty służył do określania prostych czynności związanych z pracą na roli, hodowlą bydła, żeniaczką, czy w najgorszym razie z wojną. W żadnym razie nie był i nie jest to jednak język który posiada słownictwo nowoczesne. Wszystko to co nie pochodzi z bezpośredniej okolicy jego użytkowników jest określane słowem polskim. Dzieje się tak czasem nawet mimo tego, że w pamięci najstarszych osób istnieje jeszcze „swoje” słowo, ale ponieważ się go nie używa to albo zostaje zapomniane, albo młodzież woli użyć dobrze znanego słowa polskiego. W ten sposób prosta mowa ubożeje w zastraszającym tempie i ubożeć będzie bo wpływ polszczyzny jest przeogromny również dzięki wszechobecnym mediom. Z tego też powodu starsze pokolenie zwykło jeszcze niedawno nazywać sklep „ławka” (łauka), zaś młodsze na takie dictum już tylko parska śmiechem.

Mateusz Styrczula – Ur. 1985 w Warszawie, magister politologii UKSW w Warszawie; autor artykułów naukowych i publicystycznych o tematyce bałkańskiej i wschodniej; słowianofil i pasjonat lingwistyki języków słowiańskich; zna serbskochorwacki jak i gwary podlaskie; podróżnik po euroazjatyckich bezdrożach; z zamiłowania varsavianista i numizmatyk.

Zapraszamy do lektury bloga i profilu Mateusza Styrczuli na Facebooku.

bialystok-subiektywnie-blog-o-podlasiu-cieluszki-17
Odchodzą mieszkańcy, ich zwyczaje i gwara…

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here