Liczba lekcji wykładanych w języku polskim w szkole średniej im. Ity Kozakiewicz  zmniejszyła się w ciągu dwóch lat przeszło o połowę. Wprowadzone w 2020 r. regulacje w sektorze oświaty uderzają przede wszystkim w uzupełniających braki kadrowe nauczycieli z Polski. Zmniejszenie liczby lekcji wykładanych po polsku, zakaz pełnienia funkcji wychowawców i zakaz oficjalnego zastępowania nieobecnych nauczycieli nawet na poziomie klas początkowych z pewnością wpłynie zarówno na poziom edukacji, ale też atrakcyjność i konkurencyjność szkoły w ogóle.

Jeśli sytuacja się utrzyma, istnieje ryzyko, że nauczyciele z Polski w przyszłym roku szkolnym zrezygnują z zatrudnienia na Łotwie. To z kolei może skutkować odejściem dzieci do innych szkół w Rydze już na większą skalę – pisze w tekście dla InBaltic Tomasz Jundo, Polak mieszkający w Rydze, ojciec trójki dzieci uczęszczających do polskiej szkoły średniej im. ity Kozakiewicz.

W realiach już cyklicznie nawracającej pandemii trudno nadążyć za wszystkimi zmianami w regulacjach oświatowych na Łotwie. Faktem jest, że obecna sytuacja lokalnego szkolnictwa polskiego  jest wyjątkowo trudna. Przykładem tego może być rejestr problemów, z jakimi od lat mierzy się Polska Średnia Szkoła Ogólnokształcąca im. Ity Kozakiewicz w Rydze (łot. Rīgas Itas Kozakēvičas Poļu vidusskola).  Liczba lekcji wykładanych w języku polskim, w ciągu dwóch lat, zmniejszyła się o przeszło połowę. Wprowadzone w 2020 r. przez łotewski rząd regulacje w sektorze oświaty uderzają przede wszystkim w uzupełniających braki kadrowe nauczycieli z Polski. Zostali oni nie tylko pozbawieni możliwości pełnienia funkcji wychowawców klas i wynikającego z tego tytułu honorarium.

Większość nauczycieli od września pracuje nie więcej niż dwadzieścia godzin tygodniowo. W praktyce oznacza to, że wykonują pracę mniej niż na jeden etat. Już teraz liczba nauczycieli, wysłanych przez ORPEG (Ośrodek Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą, instytucja wysyłająca polskich nauczycieli do krajów, w których żyje polska mniejszość – przyp. InBaltic) na Łotwę jest wyjątkowo niska,w porównaniu do tego okresu przed reformą oświaty wprowadzoną w 2018 roku. Tymczasem nierozważna polityka oświatowa może negatywnie wpłynąć na ich decyzję o akceptację umowy na następny rok.

Zaistniała sytuacja niepokoi rodziców uczniów, którzy wśród głównych atutów szkoły, wymieniają obecność wykwalifikowanych, wyłonionych w konkursach, pedagogów z zagranicy: „Jest to ogromna różnica. Sytuacja od ubiegłego roku szkolnego, zmieniła się diametralnie. Nauczyciele z Polski zawsze byli główną wartością tej szkoły. Teraz nie pozwalają im po prostu pracować, a na Łotwie nauczycieli brak” – mówi w rozmowie z portalem Wiaczesław Dubowski, ojciec uczennicy V klasy.

Wszystko to odbywa się w czasie, gdy z powodu obostrzeń rządowych przyjętych jesienią b.r. dyrekcja szkoły była zmuszona zawiesić aż siedmiu nauczycieli, którzy nie zaszczepili się do 15 listopada (bez prawa ubiegania się o zasiłek dla bezrobotnych). Patrząc procentowo, jest to rekordowa liczba na tle ogółu szkół miasta Rygi. Na stronie internetowej szkoły aktualnie znajduje się aż dziesięć wakatów. Brakuje na przykład pielęgniarki. Władze szkoły znajdują się w impasie, ponieważ osoby te mają aż trzy miesiące kalendarzowe na zmianę swojej decyzji. Po upływie tego terminu zostanie z nimi rozwiązana umowa o pracę, zostaną po prostu zwolnieni. Wszyscy zawieszeni nauczyciele pochodzą z Łotwy, z kolei wszyscy zatrudnieni w szkole pedagodzy przysłani z ORPEG-u zostali już zaszczepieni i posiadają unijny certyfikat covidowy. Nawet w obecnej sytuacji epidemiologicznej, kiedy część kadry przebywa na zwolnieniach lekarskich, a część została zawieszona w pełnieniu obowiązków, nauczyciele z Polski nie mają prawa zastępować nieobecnych dydaktyków. Więc faktycznie nauczyciele w szkole są, ale nauczać – nie mogą.

Ofiarami przepisów rządowych są przede wszystkim uczniowie. „Niestety w obecnej sytuacji najbardziej cierpią dzieci. Panuje chaos w rozkładzie lekcji. Wiele zajęć po prostu się nie odbywa w pełnym wymiarze” – mówi Anna Sokirka, mama trójki dzieci uczęszczających do polskiej szkoły w Rydze. W świetle licznych, spowodowanych decyzjami na poziomie instytucjonalnym, wyzwań z jakimi musi mierzyć się szkoła, tym bardziej zdumiewa nagła decyzja Urzędu Miasta Rygi o odwołaniu ze stanowiska wieloletniego dyrektora szkoły Krzysztofa Szyrszenia. Obecnie jest to jedyny Polak i jedyna osoba płynnie mówiąca po polsku w administracji szkoły. Sam dyrektor podejrzewa, że decyzja o jego odwołaniu może mieć podtekst polityczny i jest częścią szeroko zakrojonej kampanii wymierzonej w depolonizację jedynej polskiej placówki oświatowej w Rydze (źródło: lsm.lv)

Zaistniałe okoliczności prowokują pytania o stanowisko ambasady polskiej w Rydze w tej sprawie. Ambasador Monika Michaliszyn, która pełni tę funkcję od 2018 roku, nie odwiedziła  Szkoły Polskiej im. Ity Kozakiewicz w Rydze od trzech lat – warto podkreślić, że jest to jedna z trzech polskich szkół średnich na Łotwie. Tymczasem w najnowszym wywiadzie dla TVP Wilno z 18 listopada, oceniając pracę szkół polskich na Łotwie, enigmatycznie stwierdziła: „Chciałoby się, żeby Polacy w Rydze mogliby się lepiej integrować”. (źródło: wilno.tvp.pl)

„Czujemy się trochę rzuceni na pastwę losu, bo z jednej strony w administracji szkoły nie ma już Polaków i osób zainteresowanych tym, aby nasze dzieci mogły kontynuować edukację w języku ojczystym na dotychczasowym poziomie. Z drugiej strony, oficjalnie strona polska też ignoruje ten temat …i to boli. W danej sytuacji czujemy się niestety pozostawieni sami sobie” mówi Anna Jundo, matka dwójki dzieci uczęszczających do polskiej szkoły w Rydze.

Zmniejszenie liczby lekcji wykładanych w języku polskim o ponad połowę, zakaz pełnienia funkcji wychowawców i zakaz oficjalnego zastępowania nieobecnych nauczycieli nawet na poziomie klas początkowych z pewnością wpłynie zarówno na poziom edukacji, ale też atrakcyjność i konkurencyjność szkoły w ogóle. Jeśli sytuacja się utrzyma, istnieje ryzyko, że nauczyciele z Polski w przyszłym roku szkolnym zrezygnują z zatrudnienia na Łotwie. To z kolei może skutkować odejściem dzieci do innych szkół w Rydze już na większą skalę.

Jeszcze nasza szkoła w Rydze nie zginęła, ale czy pozostanie polską tylko z nazwy …czas pokaże.

Tomasz Jundo

Treść każdego dostarczonego materiału wyraża poglądy i opinie jego autora. Treści zawarte w każdym z materiałów nie muszą odzwierciedlać poglądów i opinii redakcji.

9 Replies to “Polskie szkoły na Łotwie – ile polskości w polskości? Casus ryski”

  1. Tekst zwraca uwagę na zasadniczy problem – drastyczne pogorszenie się sytuacji uczniów, którym zależy na codziennej nauce języka polskiego w Rydze. Według mnie – szkoda, że artykuł miesza ten problem z kwestią zwolnienia p. Krzysztofa Szyrszenia. Decyzja Rady Miasta Rygi o zwolnieniu nie była “nagła”. Zapadła ona po dwuletnich sporach administracyjnych pomiędzy byłym dyrektorem a departamentem edukacji. Decyzje tego typu nie zapadają “nagle”. Skargi pracowników szkoły na styl zarządzania i sposób komunikacji, listy uczniów i starania rodziców o zmianę na stanowisku dyrektora przychodziły do departamentu regularnie od początku jego pracy. Swoją drogą, dyrektor nazwany jest w artykule “wieloletnim”, ale czy sześć lat (włączając 11 miesięcy, które p. Szyrszeń spędził na zwolnieniu chorobowym, czekając – jak przypuszczam – na przedawnienie się skarg departamentu mających odsunąć go od możliwości wykonywania pracy) na stanowisku dyrektora pozwala na to budzące respekt określenie? W tekście podkreślone jest też, że dyrektor był jedynym Polakiem w administracji szkoły. Zastanawiam się, ilu Polaków opuściło w minionych sześciu latach kadrę szkoły i przedszkola ze względu na trudną współpracę z dyrektorem?
    Sytuacja polskich nauczycieli w Rydze jest bardzo trudna, ale szkoła w Rydze nie jest jedyną polską szkołą na Łotwie. Jak radzą sobie inne szkoły? Czy sytuacja polskich nauczycieli z ORPEGu jest w nich równie ciężka? Aby to sprawdzić, potrzebna jest otwartość na dialog.
    Pani Ambasador nie pojawiała się w szkole od 3 lat – z jakich przyczyn? Dlaczego Polacy w Rydze nie integrują się dość dobrze, jeśli istnieje polska szkoła – idealne miejsce dla wzmiacniania integracji? Aby to sprawdzić, potrzebna jest otwartość na dialog.
    Dlatego z zapartym tchem czekam na konkurs na nowego dyrektora, a Państwa zachęcam do informowania o nim środowiska Polaków na całej Litwie i Łotwie. W tym trudnym pandemicznym czasie potrzebny jest ktoś, kto pomoże nauczycielom i uczniom, którzy chcą nauczać i uczyć się polskiego w Rydze.

    1. Styl komunikacji i zarządzania to jedno, a reforma i jej wynik to raczej coś całkiem innego. Autorowi chyba bardziej chodziło o dobro dzieci, a nie o to czy ktoś lubił dyrektora czy nie.

      Swoją drogą czy naprawdę ambasada trzy lata olewała całą sprawę z reformą? A niby PiS tak się chwali wsparciem Polaków za granicą 😀

      1. Autorowi chodziło o dobro dzieci, ale nie podoba mi się stawianie byłego dyrektora w pozycji osoby, która mogła pomóc szkole i dzieciom. Razi mnie przedstawianie go w taki sposób. Gdyby chciał pomóc, gdyby p. Szyrszeń miał wolę ratowania szkoły w najtrudniejszym momencie, to nie zniknąłby na 11 miesięcy – bez słowa. Może wynikło to po prostu z tego, że były dyrektor nie lubił i nie cenił ani nauczycieli, ani uczniów tej szkoły.
        A prowokowanie tutaj głupiego politycznego sporu jest słabe, panie Gwiazdka.

    2. oho, trolle się uaktywniły, to znaczy, że autor wygarnął niewygodną dla polskiej Placówki dyplomatycznej w Rydze prawdę i coś z tym na gwałt trzeba zrobić ;)))
      Informacja o sprawie dyscyplinarnej PiSowskiej ambasador Moniki Michaliszyn, opublikowana przez Tygodnik Przegląd, wiele tu wyjaśnia 😉

    3. Jak widać po komentarzach, po publikacji zrobiło się nerwowo i trolle zostały puszczone w ruch :))) Ich zadaniem jest odwrócić uwagę od bezczynności polskiej Placówki dyplomatycznej w Rydze i jej cichego sprzyjania rugowaniu języka polskiego z polskiej szkoły. Nietrudno odgadnąć, że odbywa się to w zamian za obietnicę cichego wsparcia sprawującej pieczę nad łotewskim resortem oświaty Nowej Partii Konserwatywnej (JKP) dla osamotnionego PiS na forum europejskim.
      W dniu, kiedy odwoływali dyrektora, Ambasada RP w Rydze podzieliła się na Facebooku wpisem Pani Minister Edukacji RŁ, w której ta podaje Polskie Gimnazjum w Daugavpils jako przykład dobrych praktyk w planowanym pełnym przejściu w szkołach mniejszości narodowych na nauczanie wyłącznie w języku łotewskim(!)
      Zaś polska cenzura wstrzymała emisję programu na ten temat, który przygotowała TVP Wilno!
      Wszyscy doskonale wiedzą, że dyrektor szkoły, który jest prawdziwym Polakiem z Polski, do końca walczył o utrzymanie jak największej liczby przedmiotów wykładanych po polsku i za to właśnie odwołano go ze stanowiska. Tak właśnie jest napisane w postanowieniu sądu, sama widziałam.

  2. Kompletne bzdury, sytuacja szkoły to wina dyrektora Szyrszynia, który zniszczył szkołę, wystarczy wspomnieć rok 2018, kiedy to po konflikcie z dyrektorem, próbach mobbingu z jego strony, wyjechało aż 7 polskich nauczycieli, czyli wszyscy… Przepisy nie mają tu nic do rzeczy, wystarczy spojrzeć na inne polskie szkoły na Łotwie, tam nie ma takich problemów. Nauczyciele z Polski – na odwrót, jak tylko rozniesie się wieść o zmianie dyrektora, będzie więcej chętnych na wyjazd do Rygi, to z jego powodu nikt nie chciał tam pojechać. A polskiej administracji brak, bo dyrektor wszystkiech wyrzucił, albo zmusił do odejścia, część z nich wytoczyła mu procesy sądowe. Zmiana dyrektora w tej szkole, to najlepsze, co mogło się zdarzyć. To, że Ambasada nie utrzymywała relacji z dyrektorem, to nie dziwi, natomiast dziwić może fakt, że do tej pory nie poinformowała opinii publicznej o wszystkich przewinienich byłego, na szczęście, już dyrektora.

  3. Ojejku, rzeczywiście sytuacja wygląda fatalnie. Ale jeżeli jest to wina dyrektora, to nauczyciele z Polski dostaną odebrane godziny?

  4. Jak widać po komentarzach, trolle poszły w ruch! Po publikacji artykułu na Placówce musiało się zrobić nerwowo :)))
    A ich zadanie jest jasne – odwrócić uwagę od sedna problemu!
    Mało to Jej Ekscelencja ma już kłopotów ze swoją sprawą dyscyplinarną w MSZ? (więcej szczegółów w Tygodniku Przegląd) 😉

Leave a Reply