Nausėda: nowy, dobry władca Litwy?

Litwa ma nowego prezydenta. 26 maja w II turze wyborów prezydenckich przeważającą większością głosów został wybrany Gitanas Nausėda, były bankowiec, kandydat niezależny, bez żadnego zaplecza partyjnego.  Zdobył prawie 68 proc. głosów. Jego konkurentką była Ingrida Šimonytė reprezentująca litewskich konserwatystów, choć nie będąca członkinią ich partii.

Ingrida Šimonytė, była minister finansów w rządzie konserwatysty Andriusa Kubiliusa została kandydatką Związku Ojczyzny i Litewskich Chrześcijańskich Demokratów w wyniku wewnętrznego referendum partyjnego. Konserwatyści także sfinansowali jej kampanię wyborczą.

Gitanas Nausėda to już trzeci z kolei prezydent bez zaplecza partyjnego. Pierwszym był Valdas Adamkus, aktywny działacz litewski na wychodźtwie w USA, który powrócił na Litwę w końcu lat 90. I w 1998 r. został wybrany na prezydenta. Po Adamkusie (z krótką, roczną przerwą na Rolandasa Paksasa) Litwini znowu wybrali kandydatkę bez wyraźnego poparcia partyjnego. Była to Dalia Grybauskaitė, która sprawowała urząd przez dwie kadencje. Zarówno Adamkus, jak i Grybauskaitė swój urząd sprawowali przez dwie kadencje, czyli po 10 lat.

Z tych wyborów widać wyraźnie, że litewski wyborca nie chce na czele państwa żadnego kandydata, który ma poparcie jakiejkolwiek partii. Wybór Nausėdy potwierdza, że społeczeństwo litewskie nie ufa swoim partiom politycznym.

Z drugiej strony nasuwa się także wniosek, że prezydenta Litwini traktują raczej jako jakiś surogat takiego dobrego władcy, który stoi ponad wszystkimi podziałami partyjnymi, ma czyste konto polityczne, nie jest uwikłany w żadne skandale i co ważne, mieszkańcy Litwy wierzą, że ochroni zwykłego człowieka przed drapieżnymi zapędami polityków. Właśnie to obiecał Gitanas Nausėda.

Jest jeszcze kilka powodów, które przyczyniły się do tak znacznego zwycięstwa Nausėdy.

I tura wyników zakończyła się praktycznie remisem (niewielką przewagą zwyciężyła Šimonytė. W II turze uzyskała wynik podobny do tego z I tury. Natomiast Nausėda ponad dwa razy większy.

Nausėda przejął więc praktycznie wszystkie głosy wyborców, którzy głosowali na innych kandydatów. Šimonytė zaś nie potrafiła przekonać ich do siebie. Z jednej strony to wina jej kampanii wyborczej a z drugiej chodzi o tak zwany elektorat negatywny. Šimonytė, jako kandydatka wyraźnie konserwatywna (w II turze konserwatyści bardziej zdecydowanie popierali jej kandydaturę) była nie do przyjęcia dla większości elektoratu, który nie cierpi konserwatystów i obwinia ich o wszystkie niepowodzenia kraju oraz własne.  Najlepszym przykładem są wyniki głosowania w rejonie solecznickim. Nausėda dostał tam aż 92 proc. głosów. To więcej niż dostał w tym rejonie w I turze Waldemar Tomaszewski, lider polskiej partii Akcja Wyborcza Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin. Oznacza to, że głosowano nie tyle na Nausėde a przeciwko Šimonytė, jako kandydatkę konserwatystów.

W zasadzie mieszkaniec rejonu solecznickiego jest wyborcą o poglądach konserwatywnych, zachowawczych. Ale to nie oznacza, że chce głosować na litewskich konserwatystów.

Nausėda w czasie swojej kampanii wyborczej głosił, że dla niego postulaty mniejszości polskiej nie są najważniejsze, jak choćby pisownia nazwisk w oryginale. W niektórych jego wypowiedziach widać było wyraźny ukłon w stronę narodowców.

Šimonytė w tych sprawach jest bardziej liberalna i zapowiadała, że nie ma nic przeciw zrealizowaniu postulatów mniejszości polskiej, np. w sprawie pisowni nazwisk.

Jak widać wśród wyborców niechęć do konserwatystów jest tak duża, że litewscy Polacy woleli głosować na osobę, która otwarcie twierdziła, że ich postulaty nie są dla niego najważniejsze. Poza tym wydawało im się, że posiadający rodzinę jest bardziej prorodzinny niż singielka Šimonytė, tym bardziej, że nie ma ona nic przeciw związkom partnerskim.

Podobnie zareagowała pozostała część społeczeństwa. O głosowanie na Nausėdę namawiali liderzy partii, którym z konserwatystami nie jest po drodze, jak np. rządząca partia Chłopów i Zielonych, partia Pracy Viktorasa Uspaskicha, czy też Prawo i Porządek usuniętego prezydenta Rolandasa Paksasa.

Otwartym pytaniem pozostaje teraz kwestia tego, jak się teraz będzie zachowywał nowy prezydent, czy będzie nadal próbował utrzymać dystans do innych partii i na wzór odchodzącej prezydent będzie próbował stworzyć swój własny obóz urzędników i polityków, przez których będzie próbował mieć wpływ na to, co dzieję się w państwie, czy też podda się wpływom którejś z partii. 

Wszyscy obecnie z wielką uwagą śledzą, kogo nowy prezydent zaprosi do swojego zespołu. Ma to być wyznacznikiem jego polityki na całą kadencję.

Jacek J. Komar

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here