O tym, czym jest inicjatywa „Wileńszczyzna Jest Kobietą”, nad jakimi projektami pracują kobiety, które do niej dołączyły, czy kwarantanna, jakiej został poddany cały kraj mogła nakręcić falę przemocy w rodzinach i kto jest mniej podatny na stres – mężczyźni czy kobiety? Rozmawiamy z Anną Złotkowską, bizneswoman, dyrektorką firmy Izovoltas i założycielką inicjatywy społecznej „Wileńszczyzna Jest Kobietą”.

„Wileńszczyzna Jest Kobietą” – skąd się wziął pomysł na założenie tej inicjatywy, czym się zajmujecie?


„Wileńszczyzna Jest Kobietą” jest moim ulubionym projektem i jest to projekt skierowany na integrację kobiet z Wilna, Wileńszczyzny. Początkowym pomysłem było zjednoczenie kobiet polskojęzycznych, ale już od pierwszego spotkania wyszło na jaw, że chcą do nas się dołączyć i Rosjanki, i Litwinki, i kobiety innych narodowości. Z czego ogromnie się cieszę. Zwykle pomiędzy sobą rozmawiamy po polsku, nie mamy jednak kłopotu z tym, żeby błyskawicznie przejść na język litewski czy rosyjski, tak czy inaczej większa część mieszkańców Wileńszczyzny płynnie posługuje się tymi językami. W naszej działalności koncentrujemy się na socjalnych i charytatywnych projektach. Naszym oczkiem w głowie są projekty, które zrealizowałyśmy w Markuciach i te, które są związane z Bożonarodzeniowym Międzynarodowym Charytatywnym Jarmarkiem, który odbywa co roku w wileńskim Ratuszu.  

Czy wybuch pandemii koronawirusa COVID-19 wpłynął na waszą działalność?

Tak i to bardzo. Mieliśmy cykl spotkań, ukierunkowany na promocję zdrowego trybu życia: spacery, spędzanie razem wolnego czasu na łonie przyrody. Był pomysł, że wspólnie wybierzemy się do Hiszpanii i będziemy iść drogą świętego Jakuba (szlak pielgrzymkowy Camino). Koronawirus i kwarantanna storpedowały ten pomysł, co gorsza dotychczas nie wiadomo, czy będą odnowione połączenia samolotowe do Hiszpanii, a jeżeli będą odnowione, to na jak długo i czy nie będą w razie nowej fali koronawirusa odwołane. Wyraźnie też widać, że kobiety i dziewczyny mocno się martwią z powodu pandemii, rodziny tak samo jak u nas, tak i na całym świecie muszą się przyzwyczaić do nowych warunków w społeczeństwie, które zaistniały z powodu COVID-19.

Większość z nas spędziła w kwarantannie wiele tygodni. Czy twoim zdaniem, taka izolacja mogła doprowadzić do wzrostu napięć w rodzinach, czy nawet do przemocy?

Na początku kwarantanny u ludzi dało się wyczuć potrzebę rozmowy, kontaktu, wygadania się. Zauważyłam, że obowiązkowa izolacja w mieszkaniu czy domu była dla nich trudnym wyzwaniem. Okazało się, że wiele osób tak naprawdę musiało nauczyć się rozmowy z członkami swojej rodziny od nowa, w absolutnie dla nich nowych warunkach. Odczuwam też, że wyższy jest poziom stresu, nawet podczas wirtualnych spotkań w sprawach biznesu. Ludzie na początku chcieli się wygadać o tym co się zmieniło w domu, pracy, opowiedzieć jak z tym radzą. Szczególnie problemy ze stresem mieli ci, którzy często oglądają telewizję i nie potrafią krytycznie ocenić przekazywanej przez media informacji. Moim zdaniem, wzrost przemocy w rodzinach z powodu izolacji może być, niestety, smutną prawdą.

Kobiety czy mężczyźni? Kto twoim zdaniem, lepiej znosi stres z powodu sytuacji dookoła koronawirusa?

Kobiety są bardziej zaradne w całej tej codzienności, jednak jestem przekonana, że stres, obawa o przyszłość dotknęły wszystkich. Jednak są też międzynarodowe badania, które twierdzą, że nieduże i średnie firmy kierowane przez kobiety, lepiej sobie radzą w warunkach kryzysu, niż te, gdzie szefami są mężczyźni. Silna płeć jest mniej odporna na stres.

Вы увидели наш текст, видео репортаж или подкаст, и он вам понравился? Прекрасно, в таком случае мы приглашаем вас подписаться на новости и обновления нашего сайта. Сделать это очень просто, вам достаточно ввести в форму адрес вашей электронной почты.
Благодарим за подписку!

Leave a Reply